• Wpisów:2413
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 22:43
  • Licznik odwiedzin:409 503 / 3704 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Znalezione w zeszłym roku. Przyznam, że już trochę tęsknię.
  • awatar Arvene: tak jak dziewczyny przydałby się chociaż miesiąc porządnej zimy i śniegu :/
  • awatar Yayko: Ja też nie chcę lata, chcę prawdziwej wiosny :) Porządną zimą też nie pogardzę, jakiś śnieg chciałabym pokazać naszej maludzie :)
  • awatar Makidu: Ja bym jednak wolała trochę porządnej zimy... i szczerze boję się lata :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Byliśmy wczoraj u praprababci Małej. W tym roku kończy sto lat. Cieszę się, że udało nam się zrobić zdjęcia i nagrać film, Mała będzie miała nie lada pamiątkę jak dorośnie
 

 
  • awatar Makidu: Weź ^^ Do tego jeszcze bombka "pierożek" a zamiast lamety, kapusta kiszona xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Oglądamy anime o bibliotekarce która odrodziła się w jakimś fantastycznym świecie jako mała dziewczynka. Nazywa się "The ascendance of a bookworm" i jak na razie wygląda na serię dla dzieci. Zobaczymy, może się jeszcze rozwinie w coś ciekawszego...
 

 
Tak jak gdy była malutka, uwielbiała jak się jej czytało i pokazywało coś w książeczce, tak teraz nie da się z nią doczytać nawet jednej "Kici Koci", nie mówiąc już o dłuższych opowieściach.
Nie wiem jak ją zainteresować... nawet pozycje Egmontu z ruchomymi elmentami nie są dość ciekawe. Najfajniejsze jest zamknięcie knigi, najlepiej jak przy okazji "klaśnie" kartkami.
Ktoś też tak miał? Wiecie jak zaintersować Małą czytaniem?
  • awatar Yayko: @Marihøne: @Indira: Nie zmuszam i właśnie dlatego się źle czuję. Myślałam, że powinnam, bo w końcu jest tyle akcji czytania dzieciom, w których zachwala się taką formę spędzania czasu. Trochę mnie pocieszyłyście. Książki leżą w zasięgu jej rączek, więc jak będzie chciała po nie sięgnąć, nie będzie miała problemu.
  • awatar Marihøne: Sebek w ogóle nie przepadał za książkami, potem chwilę tak, potem znowu nie. A teraz sam jakoś przy okazji nauczył się czytać. Na spokojnie, daj jej czas bo tylko książki obrzydzisz zmuszaniem.
  • awatar Indira: Nijak, zostaw ją w spokoju, będzie chciała, to wróci do książek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nowa zabawa- wrzucanie papieru do niszczarki. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Mąż znalazł zabawę, a ja siedzę w pokoju, żeby nie widzieć.
 

 
Szczęśliwego nowego roku! Niech wasze postanowienia się spełnią
  • awatar JazuMST: Z Twoich ust do Bożych uszu. Żyj szczęśliwa. Po prostu.
  • awatar dorothy: Dziękuję i nawzajem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

dorothy
 
yayko
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jak na razie (tfu tfu) bez większych sprzeczek. Jest ok, delektuję się chwilą odpoczynku. Tak mogłoby być częściej.
 

 
Wesołych Świąt!

 

 
Czytając mietowy.dzem przypomniałam sobie mój pobyt w szpitalu.
Dawno to już było, prawie 2 lata temu, ale dopiero teraz czuję, że mogę o tym napisać.
Rozmawiałam niedawno na placu zabaw z mamą dwójki i powiedziała mi, że gdyby miała jeszcze raz urodzić, to znów wybrałaby prywatną opiekę. I czuję, że to był mój błąd wybierając zwykły szpital...
Dopóki byłam na patologii (ciąża przenoszona), było w miarę ok. Pomijając fakt, że wcale nie powinno mnie tam być, bo miałam wskazania do cc już od dawna, po prostu gin nie stanął na wyskokości zadania...
Jednak gdy trafiłam na salę poporodową, to był koszmar. Nie miałam pojęcia o niczym. Wszystkie lekcje ze szkoły rodzenia uleciały, gdy zderzyłam się z rzeczywostością. Nie wiedziałam, jak przewinąć Małą (wydawała się tak krucha, że się zwyczajnie bałam, że jej coś zrobię). Nie miałam pojęcia jak przystawić ją do piersi (wiedziały to wszystkie położne, ale żadna nie miała czasu się ze mną tą wiedzą podzielić i wychodziło na to, że gdy przychodziły, to było ok, a jak tylko się przesunęłam/ poprawiłam, musiałam je znowu wzywać, żeby córkę przystawiły. To było okropne uczucie, bo czułam, że powinnam to była wiedzieć z automatu). Wszystko było nowe, a ja byłam na antybiotyku, bo przez całą ciążę gin wmawiał mi, że moje zawalone zatoki to nic takiego, czułam się słaba i zagubiona. Ostatecznie przy wypisie dostałam ogromną listę, co robić po powrocie do domu (heparyna, antybiotyk, pielęgnacja kikuta pępowinowego itd.) i cała zielona pojechałam. Jak się później okazało bez recepty na rzeczony antybiotyk...
Mama z placu zabaw oświeciła mnie, że tak nie musi być. Że położne potrafią oswoić nową mamę z tą nagłą zmianą, poinstruują ten jeden raz jak przewinąć. Doradczyni laktacyjna wyjaśni, że wystarczy znać technikę i wszystko będzie dobrze.
Nikt nie powie: "takie są uroki macierzyństwa" i sobie pójdzie.
  • awatar Yayko: @Makidu: 2 tyg w szpitalu... Ja po tygodniu marzyłam o "wolności" :D Pewnie po wyjściu się nie mogłaś nacieszyć widokiem "świata zza murów" :D Dokładnie, zwykła uprzejmość wobec pacjenta dużo daje.
  • awatar Makidu: @Makidu: jeżu... tablet i jego lepsze wiedzenie jakiej plci jestem xD W każdym razie w sumie chyba blisko 2tyg byłam, z czego 2 dni oiom. A z porodowymi historiami co slysze/czytam od znajomych to często książki można pisać. Ogólnie to cholernie przykre, ze to co nam się należy jak za przeproszeniem psu kość, ciągle jest tak problematyczne... juz nie mówię o super luksusach itp, ot o zwykłym ludzkim podejsciu na każdej płaszczyźnie
  • awatar Makidu: @Yayko: na szczęście to nie tak, ze ciągle byłem w szpitalu. po pierwszym pobycie musiały mi sie stany zapalne podgoic by mogła byc operacja, ale jak to bywa, złośliwości chodza po ludziach wiec tak jak pierwszy miesiąc po pierwszym wyjsciu czułam się dobrze, tak krótko przed wyznaczaniem terminu op znów bylo gorzej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Znalezione w centrum handlowym...


Było tak absurdalne, że aż musiałam uwiecznić
  • awatar goal digger: Za każdym dziwnym zakazem kryje się ciekawa historia :D
  • awatar Marihøne: @Yayko: chciałam do domu, ale koszty mnie zabiły. A on taki ładny, amerykański :D
  • awatar Yayko: @Marihøne: "co robiłaś w sklepie?" "a nic, skubałam mech" :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byliśmy dziś na filmie "Na noże", bardzo fajny. Szkoda tylko, że mąż kilka rzeczy przewidział i nieomieszkał się tym ze mną podzielić podczas seansu. Taki "pół-spoiler" to nie jest coś co lubię w kinie. Niemniej jednak historia jest bardzo spójna i wciągająca, polecam.
P.S. Nie nazwałabym go jednak thrillerem, a tak nazwali go na imdb. To jest bardziej kryminał.
  • awatar Yayko: @Indira: Wybraliśmy się na niego ze względu na Twoje polecienie i naprawdę było warto :)
  • awatar Indira: Oczywiście, że to kryminał, thrillerowatego tam nic nie ma. Mnie się bardzo podobał :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gra "Gris" jest wspaniała. Właśnie skończyłam grać i powiem Wam, że tak poetyckiej gry jeszcze nie widziałam.
O czym to?
Główna postać wyrusza na poszukiwanie głosu, który nagle utraciła. Krok po kroku odnajduje zaginione części, zabierając nas ze sobą w podróż.
Powiem Wam, że scena końcowa po prostu miażdży.
Podobało mi się, że nie da się w tej grze przegrać, sceny są tak podzielone, że zawsze można zacząć od nowa. Poza tym wizualnie jest niebiańska, wszystkie szczegóły są dobrane, barwy delikatne, kształty piękne... Ach, no nic tylko się zachwycać. Muzycznie też cudo. No po prostu już dawno nie grałam w tak dobrą grę, a fakt, że ją skończyłam a nie porzuciłam w połowie też o czymś świadczy
 

 
Właśnie się dowiedziałam, że potwór z austriacko-bawarskich legend, Krampus, obchodzi swoje święto w moje urodziny. No super. Obchodziłabym dzień później i byłabym kojarzona w Niemczech ze Świętym Mikołajem. A tak- z rogatym demonem
  • awatar Makidu: @Yayko: No problem ^^ http://b4.pinger.pl/023d9993f09476e87da0a81296d443fc/Screenshot_20191210-175008_Instag.jpg
  • awatar Yayko: @Marihøne: Sprawdziłam, znam babkę :) @Makidu: Ok, to od dziś mówię do Ciebie Krampus :D
  • awatar Marihøne: @Yayko: autorka specjalizuje się w strasznych kostiumach dla dzieci ;) zajrzyj na jej fb :D stephanie pokorny z crochetverse :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Nie wiem czego mam sobie życzyć na święta...
 

 

Znalazłam to dziś. Słuchajcie na własne ryzyko, bo wciąga jak diabli. Właśnie przesłuchałam wszystkie jej piosenki z yt
Edit: jest nowy teledysk, enjoy.
 

 
A tak w ogóle, to dziś ostatni dzień z 2-ka z przodu... Dziwnie mi z tym. Czas młodości mam powoli za sobą. Z naciskiem na powoli
 

 
Nie wiem jak Wy, ale ja już żyję świętami
W tym roku odpadły prezenty dla dorosłych, więc ilość latania i wymyślania się zmniejszyła, co mnie bardzo cieszy. Robimy tylko prezenty w parach, tym samym został mi już tylko mój własny prezent do wybrania.
Mała w tym roku dostanie wszystko co ją interesuje i co na pewno ją ucieszy.

Aby wprowadzić również Was w świąteczną atmosferę, załączam klimatyczną piosenkę
 

 
Ostatnio Mała stała się jeszcze bardziej przebiegła. Dziś podeszła do mnie w łazience i chwyciła za chusteczki do prania. Mówię: nie wolno, włóż je z powrotem do pudełka. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, przytuliła do nogi, po czym wróciła do wyjmowania zdobyczy.
I jak tu się gniewać na nią, no jak?