• Wpisów:2630
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:430 060 / 4235 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Paaaadaaaa...
Dzisiaj w pracy czułam się jak ten leniwiec z Zootopii =_=
Dowiedziałam się wczoraj że w weekend ma być 10 stopni...
A idźcie mi z taką pogodą!
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przeglądam zimowe ciuchy na stronach internetowych i znalazłam akcesoria na stronie kappahl...
Wsiąkłam
Są tam gadżety z pokemonów Przypomniały mi się czasy młodości. Ta dzika pogoń za wszystkim z tymi stworkami... Kiedyś to był wyczyn znaleźć coś co przypominało oryginał. Teraz wszystko można kupić na licencji w praktycznie każdym sklepie...
I tak teraz rozmyślam... Poddać się i kupić coś z pikaczu czy już mi nie wypada...?
 

 
Rozmowa z kuzynem o poranku:

Chcesz się przytulić?
Nie.
A lubisz gili gili?
Nie!
No to się przytul bo będzie gili gili

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
I jedno jest pewne, córka się w nas nie wdała, bo do zwierząt podchodzi z wielką rezerwą. Kota pogłaszcze, ale woli oglądać z daleka. Z psami tak samo. Jak wczoraj byliśmy na wsi to się przyplątał z jednego gospodarstwa szczeniak. Biegł z nami prawie do domu (w sumie był już półmrok więc nawet się przydał nam taki obrońca ).
Gdy Mała biegła w stronę babci, pomyślał chyba że chce się bawić i skoczył na jej nogi od tyłu. Nawet jej nie przewócił a musiałyśmy ją długo uspokajać...
 

 
Byliśmy wczoraj u moich dziadków na wsi.
Podczas spaceru przechodziliśmy obok czyjegoś ogródka. Pod płotem leżała skrzynka z jabłkami zachęcająca do wzięcia "za dziękuję ". Poczęstowaliśmy się i przyznam, że już dawno tak fajnych słodko-kwaśnych jabłek nie jadłam
Jednak te w sklepach zbyt często są tak chronione przed skazami że nie ma już miejsca na smak.

Kurcze, jednak wieś ma 100 razy więcej uroku niż miasto... Gdyby jeszcze tam praca była, to chyba bym się do dziadków przeprowadziła
  • awatar Yayko: Domowe przetwory... Mmm... Ale mi smaka narobiłaś :D
  • awatar Arvene: jabłka czy w ogóle owoce ze starych drzew, odmian to niebo a ziemia w porównaniu do tego co jest teraz czy w sklepie czy niby jakieś eko uprawy itp, jak zjem jabłko ze sklepu to zaraz mnie zęby bolą itp od tego kwasu, od oprysków nie wiem, istnieje jeszcze sad mojego dziadka który ma jakieś 50 lat? moja mama co roku zrywa jabłka, gruszki i robi jakieś przetwory, pyszności po prostu :) niestety z roku na rok coraz bardziej zarasta bo kuzyni kompletnie nie dbają no ale co zrobić, nie moja ziemia niestety ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wrzucam ku potomności- piosenka która za mną chodziła od rana. Zapamiętałam tylko głos Martina z samej końcówki (dosłownie tylko chórkowe "aaa", które jako tako wymodułowałam mężowi XD) i przez godzinę szukaliśmy odpowiedniego utworu
Ale jest, psze państwa:
 

 

Uwielbiam faceta Najbardziej polecam piosenkę od 46:12, chociaż cały koncert wart jest odsłuchu!
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
I nastała pora deszczowa. Cały dzień pada i nie mogę się położyć. Koszmar.
 

 
Dziś ma być 30 stopni
W sumie dobrze że już z powrotem w pracy, w razie czego mam wiatraczek
---
Edit: No małe piekiełko a jeszcze muszę wyść do lekarza. Wish me luck!
 

 
Wczoraj byliśmy na basenie drugi raz. Dziś mąż poszedł z Małą raz trzeci Mam nadzieję, że się nie przegrzeją. Ja dzisiaj mam dzień relaksu. Aaach
---
Obejrzeliśmy Beastars. Bardzo wciągające, ale nie dla ludzi o słabych nerwach. Punkt kulminacyjny był tak dobrze poprowadzony, że aż źle się poczułam gdy wytłumaczono motywy złoczyńcy (nie będę zdradzać o co chodzi, ale przyznam, że wyjątkowo by mi się spoilery przydały, opuściłabym ten odcinek).
---
Zaczynamy "Odd taxi". Spodobały mi się chyba bajki ze zwierzętami Chociaż tutaj znowu mamy morderstwo w tle... No nic, dam szansę
 

 
Wróciliśmy z basenu pod chmurką. Jako że karnet jest na jedno wejście, a nie na czas, to posiedzieliśmy sobie ponad 4 godziny. W życiu tyle na basenie nie byłam Nie muszę chyba dodawać że jestem czerwona od słońca
Idealnie się złożyło, bo od tygodnia przepotwornie bolał mnie kręgosłup, więc popływałam trochę i ból nieco zelżał (wyznania babci Yayko ).
Mała rzecz jasna też wybawiona-gdy przyszliśmy nikogo nie było, więc basen wydawał się jej nieco straszny, ale po zejściu się dzieci i zakolegowaniu z pewną sześciolatką nagle wszystkie atrakcje przestały być obce.
Szczególnie mnie cieszyło, gdy przemogła się i poszła na dużą zjeżdzalnię z tatą. Nie dało się jej później stamtąd ściągnąć
To był dobry dzień
Niedługo koniec urlopu, ale w weekend mamy w planach powtórzyć wyjście na basen pod gołym niebem
 

 
Jutro wracamy, ale to jeszcze nie koniec urlopu
Ten tydzień mi w zupełności wystarczył. Opaliliśmy się, Mała się wybawiła. Pogoda się trochę psuje, wiatr jest na tyle silny że nie wolno już wchodzić do wody więc czas najwyższy się zwijać
Podczas pobytu, mimo że widziałam niejedną, to żadna meduza mnie nie poparzyła
Teraz czas na odpoczynek po odpoczynku, czyli atrakcje w mieście teściów a później u nas
 

 
A moje stopy po plażowym piasku są tak przyjemnie wypeelingowane że się nie mogę nagłaskać
 

 
Jest bosko
Codziennie idziemy przynajmniej raz na plażę, Mała ze swoim flamingiem ratunkowym
Smaczne jedzenie (rachunki grozy są przesadzone, jasne że jest drogo ale jak się zje nie w najdroższej restauracji to jest podobnie do tego co rok temu), fajny plac zabaw z trampoliną gdzie córka się może wyhasać, wczoraj było nawet spotkanie z animatorem podczas którego przez godzinę malucha praktycznie nie było. No super jest, nawet grillować można na obiekcie.
Jestem zadowolona a jeszcze sporo przed nami Tego mi było trzeba!
 

 
Zaczęliśmy urlop. Mam nadzieję przez te 2 tygodnie zapomnieć o pracy i odpocząć.
Postanowienie na ten czas: carpe diem!
 

 

Nie ważne że nie mam pojęcia jaki sens ma ta piosenka, melodia przenosi mnie do innego świata.
 

 
Zostałam na jeden dzień słomianą wdową i słomianą matką.
Dziwnie mi bez nich. Jak pomachałam córce przez okno pociągu to... no to było nowe uczucie.
Pierwszy raz nie jadę z nimi. Kupiłam sobie loda na pocieszenie. Zaraz pójdę wziąć dłuuugą niczym niezmąconą kąpiel i chyba coś obejrzę.
Jestem w rozkroku pomiędzy "o tak" a "o nie"
 

 
Oglądamy drugi sezon "Beastars". Na razie trzyma poziom i jestem ciekawa co będzie dalej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przeczytałam ostatnio mangę "Otouto no otto". Opowiada o życiu pewnej japońskiej rodziny.
Facet miał brata bliźniaka, który wyjechał za granicę żeby wyjść za mąż za miłość swojego życia. "Miłość" ta wraca do Japonii by poznać lepiej rodzinę swojego ukochanego.

Podobała mi się ta historia, była pełna ciepła i humoru, mimo trudnego tematu śmierci. Autor mógłby jednak nadać trochę więcej charakteru Mike'owi, który jest przedstawiony jako osoba bez skazy... Z jednej strony podoba mi się, że nie zrobili z niego clowna jak często mają w zwyczaju gdy tworzą postać obcokrajowca, ale z drugiej byłby bardziej realistyczny gdyby miał jakieś wady, no

Ogólnie polecam jak ktoś ma ochotę poczytać mniej stereotypową historię. Jest krótka (zaledwie 4 tomy), szybko się czyta i podobno wyszedł serial live action, ale nie wiem czy jest tak dobry jak oryginał.
 

 
Dziś nareszcie miałam chwilę, żeby obejrzeć te filmiki z powodzi w Niemczech i Belgii. Straszna tragedia, co tam się dzieje, co ci ludzie muszą przeżywać. Poruszyło mnie też, co wypisują w komentarzach pod tymi filmami. "Dobrze im tak", "hehe ile samochodów do Polski przyjedzie" itd.
Zapomnieli już co się działo w 97 i że również Niemcy wtedy Polakom pomagali. Jestem zdegustowana i żałuję, że tam w ogóle weszłam.
To nie pierwszy i nie ostatni raz gdy widzę, że akurat ci sąsiedzi Polski wzbudzają negatywne emocje, ale kurde... ktoś dobrze napisał, większość tych osób nie ma nic do Polaków, jest życzliwa, więc skąd w nas tyle nienawiści?
 

 
Lody kawowe z bezą. Mniam!
 

 
Kupiłam mężowi spodnie, sztuk 4 Cieszę się, bo zaciągnąć go do sklepu to jest nie lada wyzwanie
Ostatnio byliśmy na zakupach dla niego jakieś 2 lata temu.
Wyjątkowo nic nie kupiliśmy Małej. Dziwne uczucie.
 

 
Jeszcze w temacie młodości, mąż niedawno kupił tamajajko. Ma być dla kogoś na prezent, choć jeszcze nie wiemy kto będzie tym szczęśliwcem
Gdy zobaczyłam to retro pudełko, to przypomniał mi się mój pierwszy 'pies' i jak bardzo mnie przerosła 'opieka' nad nim
Ciągle coś chciał, a to jeść, a to posprzątać po nim, a to wyciszyć na lekcji
Teraz mam 100x bardziej wymagającą, żywą istotę do zaopiekowania się i... tamte czasy wspominan z łezką w oku
P.S. Polecam dla dzieci (albo dorosłych, jak ktoś lubi) grę Toto na androida. Trzeba się zająć żółwikiem, przygotować kanapkę, położyć spać itd. Gra ma tą zaletę, że tego zwierza nie można uśmiercić, więc nadaje się na naukę obowiązkowości Mała bardzo lubi w nią grać.
  • awatar Yayko: @JazuMST: hahaha, fajna sprawa :D
  • awatar JazuMST: Mam super jajo. Nawet trzy ^^ Średnio raz w miesiącu odpalam i tak do jego śmierci czyli tydzień nim się zajmuję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Muzyka młodości
Kiedyś to było, żywe bociany w teledyskach XD
A tak serio to podoba mi się przekaz, zapomniałam o tej piosence i dziś gdy pojawiła się w playliście dała mi dużo pozytywnej energii
 

 
Co za pogoda =_=
 

 
Jesteśmy po. Mała jak szefowa: ona skacze, wszyscy zaczynają skakać
Wreszcie wiem, o co chodziło z wierszykiem o pająku, to była część przedstawienia.
Było pięknie, była piękna- jestem usatysfakcjonowana
 

 
Chciałam, żeby było chłodniej to mam. Dzisiaj ma padać
 

 
Beeejbiszaaaaark, duduuududu-du.
 

 
Luzik w pracy, więc dwa razy wybrałam się do sklepu.
Ufff, jak gorąco!
---
Jutro zakończenie roku u Małej. Mamy jej dać ubranie galowe a po mojej pracy będzie jakiś występ w przedszkolu Przez tą pandemię jutro dopiero pierwszy raz zobaczę jak dzieci występują. Jestem bardzo ciekawa I mam nadzieję, że będzie trochę chłodniej, bo cała impreza ma się odbyć w ogródku...
 

 
  • awatar Yayko: @vill.: Lubię wracać do staroci :D Pomyślałam, że pasowałoby na dzwonek w telefonie :D
  • awatar vill.: JEJKU 0.0 od wieków tego nie słyszałam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ze wszystkich dni, gdy Mała mogła mieć lekarza, wybrałam akurat dzień burzy. Akurat się umówiliśmy z mężem że oboje idziemy, bo sam może nie zdążyć. Potop. Po prostu potop.
Ja szłam w rzece wody, mąż szedł z autobusu po kolana w wodzie, koleżance kilka bloków dalej zalało piwnicę... Podobno jakaś babka w mieście prawie się utopiła we własnym samochodzie... Matko. Dobrze że się już skończyło.
 

 
Mała opowiada wierszyk przed snem: "Idzie pająk koło drogi..."
Mąż się włącza: "...nie ma ręki ani nogi..."
Mała kończy wierszyk: "...a idzie!"

 

 
Zanotować na przyszłość: przy takich temperaturach wiatrak musi być włączony!
Dzisiaj myślałam, że w pracy wyzionę ducha. Dobrze, że w przerwie kupiłam sobie slush arbuzowy. Na tym chłodzie dojechałam do końca roboty.
Teraz jednak czas na wyprawę do piwnicy po ten wiatrak nieszczęsny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›