• Wpisów:2413
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 22:43
  • Licznik odwiedzin:409 510 / 3704 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Właśnie skończyliśmy "Frozen II". Ale emocje, wow.
W ogóle wydaje mi się, że było robione dla dorosłych, ew. starszych nastolatków. Małe dziecko by się zapłakało na tym filmie. Ciekawe od ilu lat jest ograniczenie wiekowe... Jutro sprawdzę, czas spać, dobrej nocy
 

 
Dziub nasz już 4 razy zrobił na nocnik Czekamy aż nam zacznie komunikować i nie będziemy jej sadzać w ciemno.
Kto by pomyślał, że czymś takim się będę zachwycać
 

 
Oglądamy ostatnio kilka anime. Wczoraj skończyliśmy "Eizouken ni wa Te wo Dasu na!", całkiem ciekawe. Inaczej zrobili anime o robieniu anime Dzięki dużej dawce fantazji historia jest wciągająca i nie męczy tak jak np. podobna tematycznie "Shirobako".
Teraz na tapecie jest "Record of Lodoss war". Choćby dla samej kreski warto oglądać Deedlit jest przepiękna.
Ostatnie jest "Machikado mazoku" o dziewczynie która z dnia na dzień zmieniła się w demona. Dziwne toto. Zobaczymy, może jeszcze się coś wyklaruje.
 

 
Mąż do córki: To nie jest "hau", tylko pies, a to nie jest "miau", tylko kot.
Córka: Miau.
Mąż: "Miau" to kot a "hau" po pies.
Córka: Hau hau.

---
Ona już zna dużo słów, ale nie chce ich używać. Gdy poproszę ją o wodę, bez problemu przyniesie, gdy zapytam gdzie na obrazku jest samolot/ skuter/ babcia/ ciocia- odpowiednio pokaże. Z mówieniem jej się jednak wybitnie nie spieszy. Mam nadzieję, że nie odwołają nam wizyty u logopedy, bo się przyda...

---
Mąż na razie siedzi w domu i opiekuje się Małą, ja pracuję zdalnie. Po pracy staramy się wychodzić na spacer chociaż na chwilę, żeby przewietrzyć ten mały wulkan energii.
Jednak tak jak cieszę się z bycia razem, tak chętnie poszłabym już na jakiś plac zabaw z nią...
 

 
Fajnie, że mamy tyle czasu dla siebie. Zaczynam doceniać tą kwarantannę, wcześniej chyba po prostu brakowało mi tej bliskości na co dzień. Teraz o każdej porze mogę być z nimi, będę dobrze wspominać ten przymusowy areszt domowy
  • awatar magnolus: ...jestem ciekaw ile w grudniu bedzie nardozin Corona - Babys:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Szukam ciekawych, sprawdzonych zabaw w domu dla dwulatka. Znalazłam coś takiego: https://mojedziecikreatywnie.pl/2016/01/zabawy-dla-2-3-latka/
Ktoś ma jeszcze jakieś fajne pomysły?
 

 
Jelitówka nas dopadła. Według pani doktor jest teraz dużo ludzi chorych na to.
Siedzę w domu z Małą i cieszę się, że przynajmniej nie musimy wychodzić. Mi już w sumie przeszło, Małą jeszcze przeczyszcza. Mamy elektrolity, mamy smecte, przetrzymamy.
 

 
Byliśmy dziś w trzech sklepach i nigdzie nie ma płynów dezynfekujących. Ba! Mydeł nie ma. Wykupione jak na armageddon. Dobrze, że jeszcze mi zostały dwie buteleczki kupione dawniej na wypadek podróży. Serio, ktoś tutaj napisał, że ludzie chyba dotąd rąk nie myli- zgadzam się z tą opinią. Podobno we Francji spadła zachorowalność na grypę. Ludzie odkryli, że mycie ma sens
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnio ma fazę na pytanie po sto razy "cio".

Rozmowa:
-cio?
-to
-aha, papa!

Chyba wreszcie odkryliśmy satysfakcjonującą ją odpowiedź
 

 
Za każdym razem gdy jedziemy pociągiem, przypominam sobie jak okropnie chciałabym spędzić wakacje na wsi. Jak dawno nie byłam w prawdziwym lesie, jak fajnie jest się przejść po polu, ewentualnie po górach.
Ech, marzenia, marzenia...
 

 
Jest tyle dobrej muzyki. Codziennie puszczamy jej jakieś fajne kawałki, ale najlepiej tańczy jej się do tego:
 

 
Byliśmy zrobić sesję zdjęciową na dwa latka. Wybrałam jej ładne ciuchy, pani fotograf wybrała równie ładne pastelowe tło i dodatki, gdy wtem! samochodzik.
Pani zapomniała o żółtym rekwizycie z poprzedniej sesji. To był błąd, bo cała uwaga Małej skupiona była na aucie.
Ostatecznie spotkanie przebiegło w ten sposób, że podczas zmiany wystroju Mała biegła przejechać się bryką.
Przy ostatniej scenie pani dała za wygraną i przyniosła piękną czerwoną retro-wyścigówkę. Mała była zachwycona. Do tego stopnia, że chciała nią od razu odjechać z planu

Nasza mała pani samochodzik
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Gdy...
-się do mnie przytula
-śpiewa sobie kołysanki do snu
-powtarza po mnie gesty i słowa
-widać radość na jej twarzy, jak tylko mnie zobaczy po chwili nieobecności
-bawimy się razem i śmiejemy
-tańczymy
-chichocze przez sen
-myślę, że dopiero co była taka maleńka
...zdaję sobie sprawę, że bardzo ją kocham.
Wszystkiego najlepszego, Słoneczko!
 

 
O jeez, nie powinnam się śmiać, ale to tak bardzo o mnie
 

 
Wieje i leje. Akurat dziś, gdy muszę wyjść do lekarza...
 

 
Wczoraj przybiegła do łazienki, zasłoniła oczy dłońmi i policzyła: dwa dwa tete, odkryła dłonie i pobiegła. Musiała gdzieś podłapać zabawę w chowanego
 

 
Byliśmy dziś na placu zabaw. Ledwie weszliśmy do parku, a znad strumyczka podbiegła w naszym kierunku szczurza rodzina. Obok szli państwo z psem, więc gryzonie zawróciły. Od tego czasu gdy tylko oddalałam się od placu zabaw, upewniałam się, że jest gdzieś obok pies.
  • awatar Yayko: @Makidu: Tamten pies nawet tych szczurów nie zobaczył, one były przezorne, więc każdy pies by się nadał :D Ale tak ogólnie, to wolałabym nie mieć więcej takich niespodzianek.
  • awatar Makidu: Jakby nam cos takiego wyskoczyło to Watsi by pewnie zaczął uciekac (ostatnio uciakałprzed kotem, który na niego syknął) :D... wiec liczcie się z tym, ze nie wszystkie psy Wam mogą pomóc xD
  • awatar Yayko: @mietowy.dzem: Żebyś wiedziała :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Powoli to idzie, ale pojawiają się nowe słowa Ostatnio hitem jest "pepi" czyli świnka Peppa. Naoglądała się tych koślawych świnek i teraz żyć bez tego nie może. Mąż wpadł na niezły pomysł i kupił jej wersję pluszową. Gdy prosi o pepi dostaje przytulankę i nawet się uspokaja
---
Mam nadzieję, że w końcu będzie mówić pełnymi zdaniami. Szczególnie zależy mi na tym, aby mówiła zamiast płakać, wyjaśniła o co chodzi. Cóż, jeszcze musimy poczekać. Niedługo idziemy do logopedy, może dowiemy się czegoś nowego...
 

 
Podsumowanie moich przemyśleń na temat karmienia piersią
Zwróćcie teź uwagę na te genialne tytuły!




 

 
Wczoraj robiliśmy rosół, dziś kupiliśmy pomarańcze. Przyjechali dziadkowie z rosołem i pomarańczami. No cóż, od przybytku głowa nie boli
 

 


W sumie, słyszałam o przypadku, gdy czyjaś alexa zrobiła imprezę bez właścicieli i sąsiedzi wezwali policję, więc może to wcale nie jest takie mało prawdopodobne?
  • awatar Yayko: @Parole: Hahaha, dobre :D Jak dobrze, że w Polsce jeszcze jest niedostępna ;)
  • awatar Parole: Ja miałam w liście zakupowej alexy psa. I pewnie tylko dlatego tylko psa, że nie rozmawiamy w domu po angielsku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-To jest mleczko do opalania, tego się nie pije!- powiedział tata.
-Mleczko?- zrozumiała Mała i wypiła.
 

 
Wiecie, co mnie wpienia? Jak ktoś mi mówi, że "ale jak to tak, DZIEWCZYNKA!?"
Piszczy w restauracji, rzuca szalikiem w kuzyna, ma temper tantrum, no ogólnie źle się zachowuje- niemożliwe, przecież to "damie" nie wypada.
Nie zrozumcie mnie źle, ja wiem, że nie powinna tak robić i pracujemy z mężem nad tym. Zła jestem jedynie, że ludzie, szczególnie starej daty, uważają, że dziewczynki nie mają prawa się złościć czy płakać.
Jak już przy tym jesteśmy, gdy słyszę, że będziemy mieli z niej pociechę, bo będzie nam sprzątać, albo że pobiegła za babcią do kuchni bo tam powinny siedzieć grzeczne dziewczynki, to mi słabo z nerwów.
Nie chcę jej wychować na czyjąś przyszłą gosposię i rani mnie podejście na zasadzie "tobie nie wolno, bo nie jesteś chłopcem".
No, wygadałam się i już mi trochę lżej na duszy.
 

 
W tym roku ten blog kończy 10 lat, co nie dziwi mnie nawet w połowie tak jak to, że nasze dziecko w tymże roku kończy lata 2.
Dopiero co się pierwszy raz widziałyśmy w szpitalu, a tu już coraz bardziej samodzielny człowiek rośnie...
 

 
Córka śpi za dnia (co nie zdarza się często), więc musiał przyjść jakiś facet i walnąć w drzwi jak młotem. Okazało się że spisuje w kajeciku kto przyjmuje kolędę. Jestem nadal w lekkim szoku, bo przecież od kiedy pamiętam taką fuchę mieli ministranci.
P.S. na szczęście jej nie zbudził.